No to poszło! Jeżeli nie widzieliście posta o wakacjach 2016 cz. 1 to zapraszam! W tym roku obyło się bez zbędnej analizy zmiennych i niewiadomych. Spięliśmy się w sobie i w szybkim czasie, po lekturze kliku postów na forum wytypowaliśmy dwa możliwe rozwiązania kwestii wakacyjnej. Ostateczny wybór nie był łatwy, obie opcje bardzo nas kręcą. Wybieraliśmy między The Haute Route, a Majorką - zdecydowaliśmy się na Majorkę. Kryterium rozstrzygającym był klimat. Mając na uwadze nasze ostatnie wyjazdy, gdzie średnia temperatura wynosiła ~7*C, chętnie zmienimy lokalizację z północy na południe. Termin to połowa kwietnia, więc oczekujemy temperatur z zakresu 20-30*C. Majorka najczęściej pojawia się w kontekście pięknych plaż, imprez, masy turystów mówiących w dialektach germańskich i słońca oczywiście. Znaleźliśmy kilka bardzo ciekawych relacji z trekkingów po majorkańskich górach. Sam byłem bardzo zaskoczony, gdy okazało się, że w tym niezwykle komercyjnym miejscu jest szansa na prawie tygodniowy trekking przez pasmo górskie Serra de Traumantana. Wysokości szczytów nie powalają, najwyższy liczy sobie 1445 m n.p.m.. Trzeba natomiast pamiętać, że są to góry wyrastające bezpośrednio z morza, więc przewyższenia mogą zaspokoić wytrwałego wędrowca :) Nie oczekujemy również dzikich pustkowi poza cywilizacją, jest to obszar wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako krajobraz kulturowy.
Nasz plan zakłada 6 dni trekkingu przez góry Serra de Traumantana (szlak GR221) zaczynając z Port d'Andratx przez Soller do Pollency. Po drodze poświęcimy dodatkowy dzień na pobyt w Soller. Po szczęśliwym zakończeniu trasy Dry Stone Route (GR221) powędrujemy na Cap de Formnetor, a pozostałe 3 dni spędzimy w okolicach Alcudii starając się wypełnić czas najbardziej owocnie jak się da (napaliłem się na mały rowerowy trip po Majorce).
Bilety lotnicze kupione, cywilizowane noclegi zarezerwowane, plan jest, mapa zamówiona, trasa wstępnie zaplanowana. Do dopracowania zostały drobiazgi.
Palmy czekają!
Muszę zaznaczyć, że nie odrzucamy Alp na zawsze. Tam wybierzemy się latem 2017 (przynajmniej tak zakładam na tą chwilę :) )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz