Przygodę z aparatem zacząłem od kompaktu Canona. Wtedy byłem jednym z nielicznym osób mogących pochwalić się taką zabawką uzbrojoną w kartę pamięci wielkości 32 MB! Dzięki niemu zobaczyłem jak wygląda fotografia cyfrowa i jakimi prawami się rządzi. Bodźcem do bliższego poznania możliwości fotografii cyfrowej był wyjazd na studia. Poznawanie nowych miejsc w nowym otoczeniu. Wybór padł na Panasonica FZ-50 (kompakt, kalsa megazoom). Po kilku latach, naturalnym rozwinięciem była lustrzanka. Padło na system Nikona, którego trzymam się do dzisiaj.
Muszę przyznać, że zupełnie nie umiem pracować na sesjach z ludźmi. Lepiej dogaduje się ze stworzeniami o 3 lub 4 parach odnóży. Być może wystarczy trochę więcej wprawy, podobno wszystkiego można się nauczyć.
W fotografii najbardziej zależy mi na zatrzymaniu czasu, w taki sposób, żeby to co przeminie, zginie i zostanie zapomniane, dalej trwało w cyfrowej przestrzeni zapisanych pixeli. Najwyższym celem jest złapanie chwili, która się nie powtórzy i sceny która warta jest zachowania.
