W kwietniu, przed wyjazdem na Majorkę, przypomniałem sobie, że potrzebuje nowych sandałów. Ponieważ sezon letni nie rozpoczął się jeszcze na dobre, wybór był ograniczony. Lubie konstrukcje proste o jak najmniejszej ilości pasków i dodatków, więc asortyment ograniczył się do dwóch modeli Teva Hurricane i Source Classic. Wybór padł na te drugie ze względu na możliwość przymierzenia w Skalniku, promocyjną cenę i zachęcające opinie w internecie :)
Buty sprzedawane są w płóciennym niebieskim pokrowcu (praktyczne rozwiązanie), po wyjęciu można poczuć słodki waniliowy zapach substancji, która ma przeciwdziałać rozwojowi bakterii. Guma podeszwy jest dość twarda i toporna, wyprofilowana. Kolejnymi warstwami są miękka pianka amortyzująca i chropowata warstwa wierzchnia. Paski wykonane są w włókien syntetycznych, a na ich końcach sterczą noski ułatwiające regulację długości pasków. Rzepy są dość długie, ale nie na tyle, żeby wisiały przy dopasowaniu do wąskiej stopy.
W tej chwili używam ich już 3 miesiące. W tym czasie były na Majorce, zaliczyły kąpiel w morzu, służyły jako klapki prysznicowe, nosiły 20 kg plecak, jeździły na rowerze, chodziły po plaży i w mieście, były myte i szorowane.
Pierwszą i najważniejszą zaletą jest to, że Sourcy skutecznie bronią się przed brzydkimi zapachami. Sandały po mimo moczenia (były mokre dłużej niż 24h) i codziennego użytkowania przy niezbyt częstym czyszczeniu nie nabyły trwałego smrodku, ale dalej jest wyczuwalny zapach wanilii. Wiadomo, jak nie będą czyszczone przez 3 miesiące to będą śmierdziały - nie ma mocnych. Kolejna zaleta to szorstkość wyściółki. Stopa się nie ślizga, nadmiernie nie poci, a materiał jest trwały. Syntetyczne paski wysychają całkiem szybko, plastikowe elementy mnie nie obtarły.
W chwili obecnej trudno jest mi znaleźć jakieś wady. Gdybym chciał się uprzeć to może waga mogłaby być mniejsza. Mam tylko nadzieję, że taki stan rzeczy utrzyma się jak najdłużej.
Chyba znalazłem sandały, które trudno będzie mi zastąpić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz